WIOSENNE ROZWAŻANIA O MIŁOŚCI
Zobacz też

ŻYJMY JAK DZIECI BOGA

    Ewangelie są wielopiętrowe jak wieżowce, a kilka wersetów tekstu, jakie daje nam Kościół na każdy dzień, porównać można do niewielkiej przestrzeni gruntu, na którym został posadowiony budynek. Jednak zostaje ona zwielokrotniona przez zawartą w tekście symbolikę, która uruchamiając nasz szósty zmysł – umiejętność tworzenia i odczytywania metafor – przenosi nas w inne przestrzenie, w inne „światy”, na inne „piętra” przesłania tekstu i życia. Zazwyczaj trudno nam tę wielopiętrowość zauważyć. Brakuje nam odpowiedniego dystansu. Spojrzenia z perspektywy Boskiego Autora. Przecież jesteśmy tylko ludźmi. Jednak nasza intuicja i świadomość niejednoznaczności słów, zdarzeń, historii delikatnie podpowiada nam, że pięter jest więcej niż tylko te, które widzimy.
   Czasami nie wiadomo, z jakich powodów Duch Święty przeniesie nas w mgnieniu oka, jakby windą, na któreś z wyższych kondygnacji. Olśni, oświeci, zachwyci. Zapali kontemplacją, pobudzi do działania. Bywa też, że w jednej chwili zabierze nas w głąb, na piętra z wartością „minus”, przeniknie blokady niepamięci, a potem przeszyje wspomnienia smutkiem, żalem, cierpieniem. To także jest oświecenie, a jako owoc może przynieść zrozumienie, przebaczenie, pojednanie,doświadczenie miłości...

 

 Br. Michał Deja OFMCap

 

Jak wyjść na wolność, jak wyjść z przekonania, że prawda oznacza tylko stratę... na str. 12 - 14 nr 2/2020

APOSTOLSTWO MIŁOŚCI

    Syn Piki i Piotra Bernardone miał wykształcenie elementarne. Uczęszczał do szkoły przy kościele św. Jerzego w Asyżu, gdzie nauczył się podstawowych zadań matematycznych, czytania i pisania w języku łacińskim. Chociaż nazywał siebie człowiekiem niewykształconym, to jednak posiadał wiedzę i zdolności, które pozwoliły mu wykonywać bardzo dobrze zawód kupca. Od matki nauczył się języka francuskiego, którym posługiwał się, podobnie jak językiem łacińskim, na tyle dobrze, aby się nim komunikować. Wychowany w rodzinie chrześcijańskiej znał dobrze Pismo Święte i prawdy wiary. A jednak, jak potwierdzają źródła hagiograficzne, „Francuzik” (tak nazywają go niektórzy historycy) przed swoim nawróceniem nie był zbyt religijny. Wolał spędzać czas na zabawie z przyjaciółmi, a jego największym marzeniem było, żeby zostać rycerzem, którego bohaterskie czyny zostaną utrwalone w wierszach poetów i pieśniach trubadurów. Był pod ogromnym wpływem kultury dworskiej. Dzięki matce, która pochodziła prawdopodobnie z południowej Francji, ze słonecznej Prowansji, jak również dzięki licznym wyprawom kupieckim poza Asyż, Franciszek poznał poematy epickie wysławiające bohaterskie czyny rycerzy oraz pieśni wysławiające idealną miłość między rycerzami i damami. Tak więc literatura i muzyka opiewające miłość dworską (amour courtois), zwaną również miłością idealną (fin amour), ukształtowały wrażliwość młodego Asyżanina...

 

Br. Daniel Kowalewski OFMCap

 

Czym była miłość dla św. Franciszka, biedaczyny z Asyżu, czytaj na str. 16 - 19 nr 2/2020

POSZUKIWANA Z MIŁOŚCI

     Bieg na oślep sprawia, że rany na stopach znów się sączą. Odłamki rozrywają skórę. Czuję każdy kamień, każdy konar. Ostre powietrze chłoszcze mnie zewsząd. Gdy szloch już dławi w krtani, uwikłana w zaroślach lęków przystaję. Próbuję uspokoić rozszalały oddech. Podnoszę utkwiony w ziemi wzrok. Z oddali spoglądam na gromadę dziewięćdziesięciu dziewięciu. Obraz migoce, kontury postaci się rozmywają. Tęsknota wzbiera we mnie spienioną falą. Chwytam się tego widoku z dystansu jak tratwy. Wpatruję się. Są wszystkie, ale nie wszyscy. Zaraz, chwileczkę, gdzie jest pasterz?

     Nie znalazłam dotąd własnego pastwiska. Błąkam się między wieloma jako ta nieprzysposobiona do stada. Ukryty imperatyw wciąż przygasza pragnienie, aby zostać, być, wciąż popycha do ucieczki. Ani zieloność trawy, ani dbałość o trzodę nie powściąga tej wewnętrznej tyranii. Zagubiła się bowiem we mnie cząstka, od której stronię, której nie znam, o której pamiętać nie chcę. Żadna z dziewięćdziesięciu dziewięciu pozostałych o niej nie opowie ani jej nie zastąpi. Niezauważona – krzyczy niewiadomą. Ignorowana – odtrąci każdego, opuści kolejną zagrodę. Nie ujawni się „Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? (…) Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych” (Mt 18,12.14). na skąpanej w słońcu polanie, wyłoni się dopiero na uboczu, w cichości. Ona otwiera się sekretnie, delikatnie. Ona nosi w sobie rys mojej duszy. Tak krucha i bezbronna, że ma tylko swoje „teraz”. Niepewna wszystkiego, siebie samej? A jednak to ona dopełnia mnie całą.
 

 

Anna Kaszubowska

 

Jak znaleźć mocną dłoń, która poprowadzi mnie drogą scalania stu odłamków czytaj na str. 15 nr 2/2020

POZWÓLMY, BY JEZUS SPOJRZAŁ NAM W OCZY

MIŁOŚĆ. BEZ NIEJ NIE MOŻNA ŻYĆ I ROZWIJAĆ SIĘ. KAŻDY JEJ PRAGNIE, ONA JEST GŁÓWNYM TEMATEM LITERATURY, MUZYKI, FILMÓW, ALE TRUDNO ZDEFINIOWAĆ, CZYM W ISTOCIE JEST.

   Polskie słowo „miłość” wywodzi się od podobnego prasłowiańskiego słowa, które oznaczało po prostu „litość”, a przymiotnik„miły” znaczył pierwotnie „godny litości”.

      Encyklopedia PWN podpowiada, że o miłości rozważa się na płaszczyźnie filozofii i religii, że jest to uczucie skierowane do osoby (do Boga, do bliźniego – rodziców, rodzeństwa czy osoby wybranej) albo do przedmiotu (choćby do ojczyzny), a wyrażające się w pragnieniu dla nich dobra, szczęścia. Od Arystotelesa widziano w miłości (gr. philia) pragnienie dobra innego człowieka nie ze względu na własne pragnienia, ale ze względu na niego samego.
      Chrześcijaństwo wnosi nowe spojrzenie: miłość (gr. agape) jest doskonałością bytu, to znaczy, że im ktoś jest doskonalszy, tym bardziej potrafi kochać. A ponieważ bytem najdoskonalszym jest Bóg, to właśnie On jest najdoskonalszą miłością i jej źródłem. Miłość Boga do człowieka czy do narodu Izraela, a następnie do Kościoła, porównywano do miłości oblubieńczej, czyli miłości młodych małżonków, co w Biblii znalazło swój wyraz w metaforycznej księdze Pieśni nad pieśniami.

Br. Łukasz Woźniak OFMCap

 

Czym jest miłość? - czytaj na str. 20 - 25 nr 2/2020

BÓG KOCHA NIEODWOŁALNIE I MĄDRZE

      W swojej przypowieści Jezus ukazuje rodzica, który jest symbolem Boga-Ojca. Popatrzmy na najważniejsze aspekty tej historii. Oto młodszy syn postępuje tak, jak ci, którzy w XXI wieku nazywają siebie ludźmi „postępowymi” i „nowoczesnymi”. Ten młody dorosły ma własny pomysł na to, jak być szczęśliwym. Chce osiągnąć szczęście w „nowoczesny” sposób, czyli lekko, łatwo i przyjemnie – bez wysiłku, bez pracy, bez czujności, bez zasad moralnych. Oznajmia ojcu, że odchodzi i że chce zabrać swoją część majątku. Taka postawa syna nas nie zaskakuje. To „postępowy” buntownik, jakich w każdych czasach jest wielu. W rzeczywistości syn marnotrawny wcale nie jest taki „nowoczesny” i postępowy”, za jakiego się uważa...

      Kochany przez Ojca syn, gdy nie kocha zastawia na siebie najbardziej niebezpieczną pułapkę - wmawia sobie, że do szczęścia wystarczy mu wino i "dobre towarzystwo"...

Ks. Marek Dziewiecki

Ciąg dalszy na str. 26 - 29 nr 2/2020

ODWAGA MIŁOŚCI

       Wyobraź sobie, że spacerujesz z dzieckiem w ogrodzie pełnym smakowitych śliwek. Zrywasz je, zjadasz, a nie dajesz ani jednej dziecku, które patrzy na Ciebie z wyrzutem, bo nawet kiedy już nie możesz jeść śliwek, upychasz je tylko do swojej kieszeni… Te owoce symbolizują miłość, którą masz od Boga. Nie gromadź śliwek tylko dla siebie! Masz ich tyle, że nie skonsumujesz ich wszystkich; jeśli nie podzielisz się nimi z innymi, zgniją, będą bezużyteczne.
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

      Jak ważne dla Boga są nasze ludzkie relacje. Właśnie dlatego warto stale czuwać nad swoim zachowaniem, szczególnie wobec najbliższych – żony, męża, dzieci, współbrata, sąsiada… Jesteśmy zachęcani przez Syna Bożego, aby zbliżać się do bliźniego z miłością, mądrością i dobrą wolą. Muszą nam jednak towarzyszyć słowa Jezusa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23).
      Kto chce iść za swoim bliźnim, musi się przygotować na krzyż, dyskomfort w relacjach. Ucieczka przed krzyżem w relacjach – to ucieczka w samotność. Możemy mówić o pułapce samotności z powodu strachu przed drugim człowiekiem. Tymczasem Nauczyciel wskazuje w wyżej cytowanym fragmencie, że nie możesz iść za bliźnim, być przy nim, rozumieć go, bez Twego krzyża, bez cierpienia. Relacje bez cierpienia są mrzonką. Dlatego w naszych relacjach ważna jest odwaga miłości; zgoda – w granicach racjonalności na dźwiganie dyskomfortu relacji.

Br. Mariusz Zacharkiewicz OFMCap

Więcej o odwadze i ciężarze miłości na str. 30 - 33 nr 2/2020

JĘZYK SERCA WE WSPÓLNOCIE AA

       Nowy Jork, czerwiec 1944 roku. Sześciu członków grupy AA przygotowuje ośmiostronicowy magazyn. Nazywają go „The Grapevine”. Drukowany na poddaszu przez kilku zapaleńców i rozesłany do wszystkich znanych grup w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz bezpłatnie do sił zbrojnych w czasie drugiej wojny światowej biuletyn szybko zyskuje pozytywny odzew. U schyłku roku osiąga dystrybucję ogólnokrajową. W roku 1945, po przegłosowaniu przez grupy, staje się głównym pismem Wspólnoty AA. Od wydania w styczniu 1949 roku zostaje uznany za międzynarodowe czasopismo Anonimowych Alkoholików...


      Począwszy od pierwszego numeru „Grapevine’a”, Bill W. angażuje się w pracę na rzecz czasopisma jako autor tekstów i redaktor wspomagający. W latach 1944–1970 pisze ponad sto pięćdziesiąt artykułów, w których dzieli się swoim doświadczeniem, relacjonuje zawiązywanie się struktur Wspólnoty, dokumentuje okres prób i błędów wiodący do ukształtowania się Trzech Legatów AA, czyli zasad zdrowienia, jedności i służby. Gdy opowiada o samym biuletynie, używa określeń: „wasze i moje czasopismo” „nośnik przemyśleń, uczuć, doświadczeń i aspiracji”, „zwierciadło naszej Wspólnoty”, „odbicie AA i tylko AA”. „Grapevine” ma koncentrować się jedynie na tym, by służyć Anonimowym Alkoholikom. „Nasze czasopismo jest wspaniałym środkiem komunikacji między nami. Stanowi «latający dywan», na którym podróżujemy do najodleglejszych zakątków i obserwujemy, jak nasi nowi bracia i siostry wyłaniają się z mroku na światło” (Język serca. Teksty Billa W. dla magazynu „Grapevine”, Fundacja Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce, Warszawa 2019, s. 617)...
 

Anna Kaszubowska

Więcej o "The Grapevine" i Billu W. na str. 34 - 39 nr 2/2020

WIOSNA

MIŁOŚĆ TO SKRZYDŁA, KTÓRE BÓG DAŁ CZŁOWIEKOWI, ABY MÓGŁ WZLECIEĆ DO NIEGO

Michał Anioł Buonarotti

       Już niedługo przyjdzie (do mnie po raz czterdziesty piąty) wiosna. Nawet jeśli będzie chmurna i słotna, to przecież prędzej czy później słońce się pokaże, najeżą się igiełki modrzewia i wyklują przylaszczki. I tradycyjnie – może być dobry czas na remanent i wielkie sprzątanie, nie tylko z powodu świąt, ale też „nowej zieleni” i nowych możliwości. Jakoś dziwnie wchodzi się w tę odświeżoną i rozkwieconą porę ze starym kurzem na półkach. I jeszcze starszym bałaganem w sobie. To może być też dobry czas na… miłość.
 

Ewa Skórska

Otwórzmy się na przyjęcie wiosny i miłości - str. 40 - 41 nr 2/2020

BEZDOMNI ZASŁUGUJĄ NA GODNE ŻYCIE

– Pani Mileno, co dziś oglądamy? – pyta pan Jan, gdy wyłaniam się zza drzwi. – Dziś nie oglądamy filmu, dziś mamy specjalnego gościa – odpowiadam.
– Milena dziś wpuszcza? – słyszę pytanie wypowiedziane w przestrzeń i pełne rozczarowania słowa: no to wszyscy dmuchają (w alkomat).
         W każdą środę i czwartek już przed godziną 17.00 pod Domem bł. Aniceta przy ul. Kapucyńskiej 4 w Warszawie ustawia się kolejka bezdomnych. Spotkania zaczynają się o 18.00. od poczęstunku; serwujemy kanapki, kawę, herbatę. Wolontariusze schodzą się zwykle już od 16.30. Rytuał jest ten sam: część osób smaruje chleb masłem, ktoś kroi wędlinę, ktoś warzywa. Później to wszystko składamy w kanapki i rozdajemy je – po trzy na tackach. Każdy dostaje tyle samo i po kolei. W środę po poczęstunku jest „spotkanie z kulturą”, a w czwartek „spotkanie ze Słowem Bożym”; obydwa spotkania prowadzi br. Michał Gawroński, duszpasterz w Domu bł. Aniceta. Po ich zakończeniu ponownie wydajemy coś do zjedzenia, często zapiekanki, kiełbaski na ciepło – co mamy. Czasami jest jakieś ciasto, ale zawsze jest kawa i herbata. Gdyby tego poczęstunku nie było, istnieje duże prawdopodobieństwo, że większość stołowników by ze spotkania po prostu wyszła. Nie jest tajemnicą, że niektórzy przychodzą tylko po to, żeby się najeść.

Milena Barycz

Więcej o bezdomności i Domu Bł. Aniceta na str. 42 - 45 nr 2/2020

W SEJMIE O WYCHOWANIU DZIECI I MŁODZIEŻY DO TRZEŹWOŚCI

„WYCHOWANIE DZIECI I MŁODZIEŻY DO TRZEŹWOŚCI – ASPEKTY PRAWNE” – TO TYTUŁ KONFERENCJI, KTÓRA ODBYŁA SIĘ W SEJMIE RP 10 GRUDNIA 2019 ROKU. KONFERENCJA ZOSTAŁA ZREALIZOWANA PRZEZ FUNDACJĘ „SIGNUM MAGNUM”, WSPÓŁFINANSOWANA ZAŚ PRZEZ FUNDUSZ SPRAWIEDLIWOŚCI, KTÓREGO DYSPONENTEM JEST MINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI.

       Dr Nowakowski ubolewał m.in., że obowiązująca Ustawa do wychowania w trzeźwości z 1982 roku jest chaotyczna, niespójna. A programy szkolne do wychowania w trzeźwości często leżą w szufladach i nikt ich nie wdraża. Wykładowca postulował też, aby wyrugować reklamy wyrobów alkoholowych ze szkół i z okolic szkół oraz punkty sprzedaży alkoholu w pobliżu placówek szkolnych, a także ograniczyć dostępność do alkoholu w godzinach nocnych – od 20 do 6. Podkreślił, że samorządy miejskie są w mocy ustalać prawa ograniczające dostęp do alkoholu – taką ustawę przyjął np. Gorzów Wielkopolski. W wielu miastach jednak nie zawsze respektuje się zalecenia prawne dotyczące sprzedaży alkoholu; m.in. sprzedawcy nie stosują się do wymogu sprawdzania pełnoletniości kupującego alkohol czy papierosy (bo to wbrew ich interesowi ekonomicznemu). Tymczasem w świetle prawa udostępnianie napojów alkoholowych nieletnim jest przestępstwem.
 

Br. Mariusz Zacharkiewicz OFMCap

Więcej konferencji na str. 46 - 47 nr 2/2020

pobrane.jpg
logo OAT big.jpg
npz_logo.jpg