WIOSENNE ROZWAŻANIA O MIŁOŚCI

JUTRO ZACZYNA SIĘ DZIŚ

Miłość jest nie tylko uczuciem - jest przede wszystkim decyzją.

Richard Rohr

    Urodziłam synka, mając dwadzieścia cztery lata. Byłam w związku z człowiekiem, z którym pół roku wcześniej postanowiłam się rozstać, ale w ostatniej chwili tego nie zrobiłam, żeby go nie krzywdzić (zawsze prościej jest krzywdzić siebie niż innych). Był alkoholikiem, o czym nie wiedziałam, furiatem, o czym wiedziałam. Był osobą wrażliwą, inteligentną i głęboko poranioną w dzieciństwie, o czym dowiadywałam się na bieżąco. Nie panował nad tym, co się wokół niego działo, ale wiele osób starało się panować za niego. Nie należałam do nich. Podobno mnie kochał. Nie zdążyłam jednak go spytać, co to dla niego znaczy. Mówił, że narodziny naszego dziecka były najlepszą rzeczą, która mu się w życiu zdarzyła. Pewnie mówił szczerze...

Ewa
 

Dalszy ciąg historii Ewy na str. 2-3 nr 2/2020

W TYM SAMYM KIERUNKU

Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć razem w tym samym kierunku.

   Od jakiegoś czasu towarzyszymy wraz z mężem małżeństwom z problemem uzależnienia w poszukiwaniu drogi do siebie i rekonstrukcji związku, który do tej pory tworzyli.

   Jaki powinien być związek, żeby było nam ze sobą dobrze? Co należałoby uczynić, aby uzyskać w nim upragniony spokój i harmonię? Jak pracować nad nim, aby wspólnie go doskonalić? To niektóre z pytań pojawiających się podczas pracy z małżonkami, które nas także inspirują do wielu przemyśleń.

   Jesteśmy świadkami wielu rozczarowań, których doświadczają obie strony po jakimś czasie trwania związku. Okazuje się, że nie wystarczyło tylko zaprzestanie picia męża czy żony, które zdawało się być panaceum na szczęście małżeńskie na początku drogi trzeźwienia. Oboje liczyli, że wraz z utrzymywaniem abstynencji atmosfera w małżeństwie i rodzinie będzie się poprawiać. Tymczasem trzeźwienie to zdecydowanie coś więcej niż tylko niepicie; rzecz dotyczy także porządkowania sfery emocji i ducha. Potrzebujemy siebie wzajemnie, by móc się rozwijać w drodze do trzeźwości.

   Ja i mąż jesteśmy małżeństwem z problemem alkoholowym, mamy za sobą nie jeden kryzys. Zapewne nie jeden jest jeszcze przed nami, ale dziś już jesteśmy nieco bogatsi w doświadczenie uporania się z kilkoma kryzysami w przeszłości.
Trzeźwienie wymaga czasu, jest drogą. Nie od razu idziemy nią razem z partnerem równym krokiem. To jest tak jak na spacerze; gdy idziemy ze sobą, na początku nasze kroki w ogóle nie zgrywają się z krokami drugiej osoby i trzeba czasu by „złapać” wspólny rytm. Potrzebne jest też pragnienie, przynajmniej u jednego z partnerów, do zmiany dotychczasowych zachowań, by dojrzewać do miłości.

Alicja Szumowska

Miałam duży problem jak zakwalifikować ten tekst Pani Alicji Szumowskiej, czy to jest świadectwo czy artykuł, ale ponieważ jest w nim dużo osobistych zwierzeń, postanowiłam zamieścić go tutaj. Jednakowoż, bez względu jak go nazwiemy, gorąco polecam, bardzo ciekawy materiał :).

Magda Ługowska-Zdun

Całość na str. 4-7 nr 2/2020

pobrane.jpg
logo OAT big.jpg
npz_logo.jpg