DSC_0821.JPG
WE WRZEŚNIOWYM NUMERZE

BŁOGOSŁAWIONE DZIŚ

Obecność to także ważny temat w dziedzinie duchowości, bo wiara w obecność Boga jest czymś fundamentalnym. I nie chodzi tylko o wiarę w Jego istnienie, ale też o przekonanie o Jego bliskości w moim życiu. Dotykamy tutaj niezwykle ważnego aspektu naszych wyobrażeń o Bogu, fałszywych Jego obrazów, ukształtowanych od początku życia przez różnorakie doświadczenia wpływających na religijność każdego z nas.

Br. Łukasz Woźniak OFMCap

 

Więcej o obecności i uważności na siebie, i drugiego człowieka na str. 14 - 17 nr 5/2020


 

PRAWDZIWIE OBECNY

W chrześcijaństwie wspomina się o łasce chwili – łasce, która jest związana z przeżywaną sytuacją w danym momencie, darem uzdalniającym do wypełnienia konkretnego zadania w czasie jego wykonywania. Na łaskę chwili szczególną uwagę zwracała św. Faustyna Kowalska: „Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi, a nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki” (Dzienniczek 62). Święty Augustyn natomiast, myśląc o czasie, rozważając jego naturę (Wyznania, Ksiega XI) dostrzegł, że tym, co w nim należy do nas, jest jedynie chwila obecna. Do przeszłości nie mamy dostępu, a przyszłość jest przed nami zakryta.

Chwila – trwanie w niej – jest  prostą drogą do kontemplacji. Przynosi wiedzę, wgląd, rozumienie, oglądanie, w końcu zanurzenie się w tym, co jest nam jedynie dostępne: w czas, przestrzeń, kontakt z Bogiem. To, co było, przeminęło, a to, co będzie, może nas nie dotyczyć.

Danuta Ługowska OV

O medytacji chrześcijańskiej na str. 18 - 21 nr 4/2020

BRAT JEZUSA

Źródła franciszkańskie przekazują nam informacje, że ostatnie lata św. Franciszka były naznaczone cierpieniem. Biedaczyna zmagał się z wieloma chorobami, które nie pozwalały mu prowadzić życia wędrownego, pokonywać dłuższych odległości w celu głoszenia Ewangelii. Z tego też powodu korzystał ze średniowiecznego „internetu”, tzn. dyktował listy, które były skrzętnie spisywane i kopiowane przez współbraci, a następnie rozprowadzane wśród wiernych. Drogą korespondencyjną kierował do wielu ludzi słowa zachęty i napomnienia, aby bardziej kochali i czcili Boga. Jak sam wspomniał w jednym piśmie, drogą listową chciał przekazać wszystkim „woń Chrystusa”, „zapach słów Ewangelii” (List do wiernych, 2-3).

          Według  diagnozy niektórych lekarzy, Franciszek cierpiał m.in. na chorobę wątroby, śledziony, żołądka i był trapiony atakami gorączki. Podczas pobytu w Ziemi Świętej nabawił się malarii, a także choroby oczu, która doprowadziła do poważnego zaburzenia widzenia i w konsekwencji do ślepoty pod koniec jego życia (O. Schmucki, Le malattie di Francesco, 323-344). Znamienne było to, że właśnie w stanie całkowitego niedowidzenia Biedaczyna skomponował Pieśń Słoneczną, laudę wychwalającą wielkość i piękno Boga odbijające się w stworzeniach.

          We wrześniu 1224 roku Franciszek otrzymał stygmaty na górze Alwerni. Otwarte rany na rękach, nogach i boku, które będzie ukrywał nawet przed najbliższymi braćmi, przynosiły mu dodatkowy ból fizyczny...

Br. Daniel Kowalewski OFMCap

 

Jak św. Franciszek doświadczył obecności Chrystusa Ukrzyżowanego na str. 22 - 25 nr 5/2020

WRAŻLIWOŚĆ NA ZMIENIAJĄCE SIĘ UCZUCIA I STANY DRUGIEJ OSOBY

Parę słów na temat obecności emocjonalnej, o wiele bardziej skomplikowanej i złożonej formy bycia w relacji – dziecko-rodzic, partnerskiej, małżeńskiej czy przyjacielskiej. Według Maslowa, amerykańskiego psychologa, twórcy piramidy potrzeb i szeroko opisującego to zagadnienie, możemy je podzielić na: fizyczne, związane z zaspokojeniem podstawowych potrzeb materialnych, fizjologiczne oraz psychologiczne i emocjonalne.

           Abyśmy mogli się rozwijać, dojrzewać i wyrastać na zdrowych ludzi potrzebne jest zaspokajanie podstawowych potrzeb emocjonalnych. Już jako dzieci potrzebujemy czuć głęboką więź emocjonalną z rodzicami, chcemy czuć się przez nich całkowicie akceptowani, bo tylko to daje nam, ludziom, możliwość wykształcenia poczucia własnej wartości.

           Być obecnym – to doświadczać ciekawości, uwagi, zainteresowania emocjonalnego drugiej osoby...

Agnieszka Bochenek-Żelazny

  O pełnej akceptacji obecności na str. 26 - 29 nr 5/2020

OJCOSTWO I MACIERZYŃSTWO W RODZINIE Z PROBLEMEM ALKOHOLOWYM

Do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebna jest świadoma obecność obojga rodziców w procesie wychowania, są oni bowiem pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami. Każdy z dorosłych jest jednak „w drodze” do uzyskania takiej świadomej obecności, niezależnie od tego, czy wychowywał się w rodzinie „zdrowej”, czy dysfunkcyjnej. Choroba alkoholowa z jej drapieżnym pazurem chorych emocji wpływa na kształt rodziny w szczególny sposób. Przede wszystkim – na pełnione role ojca i matki, macierzyństwo i ojcostwo.

 

          Obecność ojca i matki w rodzinie z problemem alkoholowym nie polega tylko na ich obecności fizycznej, choć często żony przekonują nas do tego, że „ze względu na dobro dzieci decydują się być z pijącym mężem”. Najczęściej mają na myśli obecność pijącego męża w sposób fizyczny oraz faktyczny. W rodzinie z problemem alkoholowym dotkliwym brakiem jest nieobecność psychiczna i duchowa obojga rodziców. Nieumiejętność bycia odpowiedzialnymi za własne życie powoduje, że rodzice nie dostrzegają potrzeb swoich dzieci, nie są w stanie prawidłowo towarzyszyć im w rozwoju. Są „nieobecni”...

Alicja Szumowska

Więcej na str. 30 - 33 nr 5/2020

MITY NA TEMAT MIŁOŚCI

Intuicyjnie czujemy, że miłość to sprawa decydująca o naszym losie i o naszym poczuciu szczęścia. Z drugiej strony coraz
częściej spotykamy się z takimi opisami miłości, które są wręcz jej zaprzeczeniem. Nie powinno nas to dziwić, gdyż miłość to
wartość nie tylko podstawowa, ale też trudna do zdobycia. Właśnie dlatego istnieje tak wiele jej podróbek czy imitacji, podobnie jak wiele występuje podróbek czy imitacji złota i pereł. Nic tak nie cieszy, jak więzi oparte na miłości, ale też nic tak nie
rozczarowuje, jak pomylenie miłości z jej karykaturami...

Ks. Marek Dziewiecki

 

Więcej o tym czym jest dojrzała miłość na str. 34 - 37 nr 5/2020

JESTEM

Współcześnie nie przywiązujemy zbyt dużej wagi do znaczenia imion. Raczej jako ciekawostkę traktujemy wyczytane informacje na ten temat, a opowieści rodziców o okolicznościach, w jakich dokonywali wyboru naszego imienia, czasem nas wzruszają, a czasem są powodem smutku. Właśnie te historie często więcej dla nas znaczą niż samo imię. Bywa również, że ze swoim imieniem borykamy się wiele lat. Nie lubimy go. Wydaje się nam jakieś nieadekwatne. Nadane na wyrost, jak za wysoko postawiona poprzeczka. Brzmi nam staroświecko lub zbyt ekstrawagancko. Potrzebujemy nieraz dłuższego czasu, aby się przyzwyczaić do niego i przyjąć jako własne...

Br. Michał Deja OFMCap

 

Więcej na str. 38 - 39 nr 5/2020

JA - TY

Najpierw wiązała się z byciem przy kimś. Przy tym, który chroni, karmi, przygarnia. Przy tym, który wznosi dom, porządkuje w nim przestrzeń, utwierdza młode fundamenty. Przy tym, który na swoich barkach wprowadza w świat – objaśnia rządzące nim reguły, pokazuje składające się nań cząsteczki, tłumaczy spoiwa pomiędzy nimi. Była pierwotną dobrą zależnością, dowiadywała się, co znaczy stosunek «ja» – «ty». Czerpała z «ty» pełnymi garściami – głodna jego mądrości i doświadczenia, dająca prostolinijną wiarę słowom. Potrzebowała dotyku – przezeń poznawała rzeczywistość, smakowała ją. Wytęskniona rzucała się w ramiona, obejmowała za szyję, tuliła do policzka. W rozkloszowanej sukience przebiegała wśród pól rzepakowych niczym roztańczona w walcu na balowej sali. Opowiadała życie całą sobą – czysta jak zdrój krystalicznej wody, wolna jak jaskółka podrywająca się do lotu. Pytała o szczęście. Pragnęła kochać i być kochana...

Anna Kaszubowska

 

Więcej na str. 40 nr 5/2020

pobrane.jpg
logo OAT big.jpg
npz_logo.jpg