W STYCZNIOWYM NUMERZE

JESTEM WDZIĘCZNY BOGU, ŻE WSKAZAŁ MI DROGĘ DO WSPÓLNOTY AA, PONIEWAŻ WARUNKIEM PRZYNALEŻENIA DO GRUPY AAOWSKIEJ JEST SZCZERA CHĘĆ ZAPRZESTANIA PICIA, O KTÓREJ MÓWI TRZECIA TRADYCJA. TO NIE TYLKO DOSTRZEGANIE ŚWIATEŁKA W TUNELU (NADZIEI), ALE TEŻ REALNE ZBLIŻANIE SIĘ DO NIEGO.

    Każdego dnia, wieczorem po modlitwie, która pozwala mi stanąć w prawdzie przed Bogiem, który nigdy mnie nie spisał i nie spisze na straty, analizuję swoje całodzienne zachowanie według prawd, których nauczyłem się w dzieciństwie: „Zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. Po przeproszeniu Boga i, jeśli to możliwe, tych, których skrzywdziłem, zastanawiam się, jakie dobro wyświadczyłem innym myślą, mową, uczynkiem, aby podziękować Bogu za to, że dzięki Jego wsparciu mogłem tego dokonać. Natomiast każdego ranka po przebudzeniu modlę się słowami „Modlitwy o Pogodę Ducha” i dodaję: Gdy sen mętnym cieniem spadnie na dno nocy I świt bladym blaskiem smuży się po niebie, budząc się raz jeszcze do mojej niemocy, Panie – tą modlitwą zwracam się do Ciebie. Przeszłość jak katarakta oczy mi przysłania, Przyszłość to labirynt mroczny i zawiły, więc na dziś wolę do przetrwania daj mi, na dziś użycz mi Twej siły. A gdy jutro oczy z Twej łaski otworzę, znów szepnę: „Na dziś daj mi siłę Boże”. To działa, uwierzcie mi. Nie tylko chroni mnie przed zapiciem i ucieczką bez nadziei, ale pobudza mnie do odważnego działania, abym dobrem budował dobro. „Uwierz, zaufaj, módl się i pracuj” – te słowa kieruję do siebie każdego dnia i  jestem człowiekiem nadziei. I tę nadzieję, której doświadczam, przekazuję Tobie Drogi Czytelniku. 

Józef alkoholik

 

Jak Józef doszedł do Boga i Wspólnoty AA czytaj na stronie 2 i następnych nr 1/2020...

MIAŁAM 16 LAT, KIEDY ZACZĘŁAM SIĘ UPIJAĆ, NAJPIERW TYLKO W  WEEKENDY. PÓŹNIEJ OKAZJE CZĘŚCIEJ SIĘ TRAFIAŁY. ALE MÓJ PROBLEM ZACZĄŁ SIĘ DUŻO WCZEŚNIEJ – W DZIECIŃSTWIE.

Wychowywała mnie babcia, ponieważ moi rodzice w  pogoni za  pieniędzmi wyjeżdżali ciągle do pracy za granicę. Miałam 13 lat, gdy się rozwiedli. Musiałam zostać z mamą, chociaż wolałam z ojcem. Miałam ogromną złość i żal do nich obojga. Nie mogłam ich zachowań zrozumieć i  nikt nawet nie próbował mi ich wytłumaczyć. Uczestniczyłam w  bezsensownej wojnie pomiędzy rodzicami. Wtedy straciłam kontakt z ojcem. I do teraz nie wiem, co się z nim dzieje. A od tamtego czasu minęło już 15 lat. Bardzo ciężko było mi bez ojca zwłaszcza w  okresie dorastania. Jako nastolatka po raz kolejny byłam pod skrzydłami babci, która robiła wszystko, co mogła, żeby było mi dobrze. Natomiast mama stroniła ode mnie – stale wyjeżdżała za granicę i uciekała w alkohol. Nie odzywała się miesiącami, nie interesowała się mną, a ja za nią tęskniłam...

Monika

O dalszych losach Moniki przeczytasz na stronie 6 i następnych nr 1/2020...

pobrane.jpg
logo OAT big.jpg
npz_logo.jpg