MAJOWY NUMER
NA TRUDNY CZAS
Zobacz też

WPATRUJĘ SIĘ W WIZERUNEK CHRYSTUSA

   Wiem, że jestem dzieckiem Boga. Jestem Jego córką. Musiałam to w sobie poczuć, by odzyskać siebie samą. Nie chcę już więcej uzależniać się od czegoś lub kogoś.
    Przez wiele lat myślałam, że wiary trzeba się nauczyć, wykrzesać ją z siebie. Tata mnie jej uczył, robił to tak, jak umiał. Stale sprawdzał, czy odmawiam dobrze wszystkie modlitwy. Odmawiałam. Do kościoła chodziłam jednak pod przymusem. Mama chodziła, bo tata chodził, ale od czasu, kiedy jego codzienne zachowania były sprzeczne z prawdami wiary i dla nas krzywdzące – przestała chodzić. W naszej rodzinie powstały dwa obozy: wierzący praktykujący i wierzący niepraktykujący, których wiarę trudno mi oceniać.
  Jedno jest pewne: nie było w domu rozmów o wierze, właściwie nie było rozmów o żadnej dziedzinie życia. Żyliśmy razem, a jednak osobno i to w jakimś zakłamaniu. Może dlatego byłam grzeczną, dobrze ułożoną dziewczynką z bardzo dobrymi ocenami w szkole, a jednocześnie stawałam się coraz bardziej zepsuta, rozchwiana emocjonalnie, regulująca sobie życie alkoholem i głośną muzyką. W końcu jako nastolatka przestałam chodzić do kościoła, przestałam wierzyć w takiego Boga, którego mi przedstawiano. Czułam, że On jest, ale nie wiedziałam, kim jest i gdzie Go szukać. Na pewno przez długi czas nie znajdowałam Go w mojej chorej rodzinie, od której uciekałam, nie wiedząc, że chorobę zabieram ze sobą. Zapętliłam się. Zapijałam emocje. W końcu przestało mi zależeć na życiu. Myślałam nawet o samobójstwie...

Alkoholiczka
 

Dalszy ciąg historii Alkoholiczki na str. 2 - 3 nr 3/2020

MAM POKÓJ W SERCU

   Zawsze miałam wrażenie, że istnieje gdzieś jakieś miejsce, do którego może kiedyś dotrę, w którym będę spokojna, szczęśliwa spełniona…
  W moim rodzinnym domu był alkohol (piła mama) i całe mnóstwo nieciekawych ludzi i zdarzeń… Dorastałam w życiowym bałaganie, w nim dotrwałam do dorosłości, do zamążpójścia. W dorosłe życie wkroczyłam z bagażem niedostatków wszelakiej maści. I z potężną dawką współuzależnienia. Oprócz tego miałam silną nerwicę lękową, która przekładała się na wiele dolegliwości fizycznych i psychicznych.
  Mój mąż okazał się alkoholikiem, a więc moje współuzależnienie pogłębiało się. Miałam wszystkie jego objawy, no i wszystkie zachowania z nim związane. Chore zachowania. Cały wachlarz dysfunkcji, deficytów, niemożności radzenia sobie ze sobą, z otaczającą mnie rzeczywistością.
  Urodziłam tylko jedno dziecko. Na więcej się nie zdecydowałam wobec zaistniałych okoliczności.
  I tak mijały dni, miesiące, lata. Aż przyszedł dzień łaski. Nie ulega wątpliwości, że wiara w Boga to łaska, którą wszyscy otrzymują, tylko nie wszyscy na nią odpowiadają. Ja ją otrzymałam w 1998 roku w Zakroczymiu, w kapucyńskim Ośrodku Apostolstwa Trzeźwości.


Ewa Ś.

Jak Ewa doszła do Boga -  na str. 4 - 5 nr 3/2020

BOGIEM SILNI

Z BOŻENĄ I MARKIEM ROZMAWIA DANUTA ŁUGOWSKA OV

  Mieliście epizod w swoim życiu, w którym Bóg był odległy. Ty, Bożeno, urodziłaś się w rodzinie niewierzącej. A Ty, Marku, choć pochodzisz z katolickiego domu – w pewnym okresie żyłeś tak, jakby Boga nie było? Jakie trudności sprawia życie bez Boga?


  Marek: On był cały czas w moim życiu, tylko myślałem, że nie jest zainteresowany moją osobą. Byłem wierzący nawet wtedy, kiedy piłem. W przerwach picia myślałem: „Boże, chciałbym żyć inaczej”. Gdy miałem wypadek i gdy straciłem nogi, to jedyne słowa, które wykrzyczałem w bólu, to: „O Jezu! O Jezu! O Jezu!”.
  Babcia Gienia zawsze mi mówiła: „Pan Bóg cię bardzo kocha. A tych, których kocha, boleśnie doświadcza”. Myślałem wtedy: „To ja dziękuję za takie kochanie”.

  Nie wątpiłem, że Bóg jest, ale byłem przekonany, że mi nie pomaga. W pijanej głowie tak sobie wykombinowałem: „Proszę Boga, abym przestał pić, a On nic w tej sprawie nie robi”. Koledzy pytali „Marek, czemu ty pijesz?”. A ja odpowiadałem: „Bóg tak chce”. Oni myśleli, że zwariowałem, a ja tak naprawdę myślałem: „Skoro się modlę, a nic się nie zmienia, to widocznie tak ma być. Gdyby Bóg chciał, żebym nie pił, to by machnął ręką, czy uczynił coś w tym rodzaju, i bym przestał”...
 

Czym jest trzeźwość dla Bożeny i Marka -  na str. 6 - 9 nr 3/2020

pobrane.jpg
logo OAT big.jpg
npz_logo.jpg